ROZWAŻANIA O MIKORYZIE W BORÓWCE!

Maj 8, 2021Aktualności

ROZWAŻANIA O MIKORYZIE W BORÓWCE!

Jeżeli popatrzeć chronologicznie, to jestem już w grupie najstarszych, którzy zetknęli się z uprawą borówki amerykańskiej niemal pół wieku temu. A było to na SGGW pod kierunkiem prof. A. Rejmana i dra K. Pliszki gdy obsadziłem Pole Doświadczalne w Błoniu k/Prażmowa.

Pierwsza borówka na Lubelszczyźnie została przeze mnie posadzona na zakupionym polu w 1977 roku i to z niej zbierane owoce nauczyły Lublinian jej smaku. Ale aby dobrze rosła i dostała mikoryzę, podsypałem jej podłoża spod dziko rosnących Vaccinium myrtillus. Następna, którą posadziłem nie chciała rosnąć, a było jej zbyt wiele aby przywozić podłoże więc została zlikwidowana. Tak się zaczęła moja przygoda z mikoryzą w reakcji na źle rosnącą borówkę.

Przygotowanie dobrej szczepionki dla danego gatunku roślin wrzosowatych wymaga w sumie wielu wyjazdów i poszukiwań w najlepszych jagodowych  siedliskach. Robimy takie penetracje i mamy wiele bardzo dobrych izolatów borówkowych z terenu Polski od morza do gór. Doskonałe efekty ich zastosowań praktycznych publikujemy na stronie firmowej. A jednak mimo tak dobrych efektów, stopień zainteresowania naszymi szczepionkami jest zbyt mały. Może importowane jest lepsze? Przecież w Chorwacji chcą mikoryzować już tylko szczepionkami MYKOFLOR. Zobacz efekty.

Powiem szczerze, że nie jestem w stanie zrozumieć „oszczędnego” plantatora, który w borówce lub żurawinie nie stosuje szczepionki mikoryzowej. Przecież rośliny wrzosowate anatomicznie wymagają grzybów mikoryzowych (Ericoid Mycorrhiza). Jadąc ostatnio przez rejon grójecki widziałem kilkuletnie plantacje gorsze od dwuletniej plantacji u Pani Agaty (klik). Ona sama podliczyła, że mikoryzacja zwróciła się jej w plonie owoców już w  drugim roku po posadzeniu. Dla jasności, jej sąsiad bez mikoryzy miał już w pierwszym roku 30% wypadu, gdy u niej było to około 1%. Już ten wynik pokazuje, że sadzonka mikoryzowana jest od początku co najmniej 30% lepsza.

Innym aspektem wprowadzenia mikoryz na plantację jest oszczędność na przygotowaniu gleby. Po prostu z mikoryzą sadzimy krzewy bez tych kosztownych zabiegów zakwaszania, torfowania i t.p. Oszczędności w tym miejscu najczęściej przekraczają koszt mikoryzacji, bez straty na plonowaniu, a może nawet z lepszym plonem.

Wreszcie coś pozornie mało ważnego – jakość i smak owoców. W dobie przechodzenia na produkcję ekologiczną, borówka jest właściwie idealnym tego kandydatem. Można jej nie chronić (po mikoryzacji) a nawet oszczędniej nawozić. Nasza 30-to letnia resztkowa już plantacja nigdy nie była pryskana i jest tylko na wiosnę nawożona małą ilością siarczanu amonu. Resztę załatwia mikoryza:

  1. Pobiera potrzebne składniki z gleby,  
  2. Doprowadza pH do odpowiedniego (5,5),
  3. Zwiększa odporność na choroby i szkodniki,
  4. Poprawia smak i plonowanie,
  5. Wydłuża okres przechowania bez strat jakości.

Tyle zalet i małe wzięcie, jak pięknej panny na zabawie. Coś tu nie w porządku, a może są jakieś przesądy lub obawy jak przed szczepionką na wirusa. Ja naprawdę tego nie jestem w stanie zrozumieć, bo jak napisałem w motto firmy „ Biotechnologia (też mikoryza) jest najtańszą i najtrwalszą formą intensyfikacji produkcji roślinnej”. A i krowy też muszą mieć mikroorganizmy, żeby dać mleko.

I to by było na tyle.

Włodzimierz Szałański

 

tel. in english on scientific matters +48 602 505 852 - Andrzej Klasa, Ph.D Mail (in english): aklasa@uwm.edu.pl - Andrzej Klasa, Ph.D

Archiwa

projekt i realizacja