Rozważania Noworoczne 2021!

Lut 17, 2021Mykoflor

Jak w porządnej firmie przystało, piszę w Nowym Roku swoje przemyślenia i spostrzeżenia dotyczące szeroko pojętej mikoryzacji. W minionym roku mieliśmy kilka nowych ciekawych spostrzeżeń odnośnie efektów wykonanych przez naszych Klientów zabiegów mikoryzacji.

Borówki u Pani Agaty już weszły w owocowanie i gdyby nie częściowe przemarzniecie kwiatów, to byłoby około 1 kilograma owoców z krzewu. Plantacja wygląda na znacznie starszą (posadzone w październiku 2017) jeżeli patrzeć na wielkość krzewów. (kliknij) Zupełnie inaczej wygląda plantacja u Pana Bartka, który w tym samym czasie mikoryzował sadzone większe sadzonki i mikoryzował szczepionką „ z tego samego garnka” co Pani Agata. Prawdę powiedziawszy, to jest tak biedna i mizerna, jakby właśnie nie dostała mikoryzy. Oczywiście dostała, tylko Pan Bartek eksperymentował z podawaniem np. EM-ów, które są w opozycji wobec grzybów mikoryzowych a poza tym jak się z Panem Jurkiem dokopaliśmy i sprawdziliśmy były nadmiernie podlewane; pod krzakami było błoto. Tak więc winne były nie grzyby, tylko gospodarz, który potraktował je jak organizmy beztlenowe. Jest taka prawda w uprawach, że nadmiar wody jest bardziej szkodliwy niż jej niedobór, chyba że uprawiamy ryż. A plantatorom dziwię się, szczególnie tym świeżo upieczonym, że opłaca im się nie mikoryzować; wystarczy zadzwonić do Pani Agaty i pojechać zobaczyć (telefon podaję zainteresowanym na życzenie). A w grę wchodzi nie tylko ilość ale i jakość plonu oraz kondycja krzewów na plantacji.

W ubiegłym sezonie wyjątkowo zaskakiwały nas efekty mikoryzacji pomidorów szklarniowych uprawianych na wełnie mineralnej. Okazało się, że efekty miło nas zaskoczyły i wystąpiły w obszarach nam dotąd mało znanych. Wydawałoby się, że w uprawie na sztucznym podłożu, grzyby mikoryzowe mają niewiele do poprawienia, ale rzeczywistość pokazała, że efekty przerosły nasze i Producenta oczekiwania. Proszę zajrzeć do informacji (tutaj)  jakie przekazał nam Szef Produkcji w tej szklarni a przekonacie się Państwo co potrafi mikoryza. Uważam, że każdy producent po przeczytaniu tej fachowej informacji już powinien zamawiać szczepionkę, gdyż jej brak to duże straty.

         Podobnych informacji jest dużo i nie ma uprawy w której mikoryza nie daje efektów. Ostatnio po rozmowie Pana Jurka z producentem wina Panem Andrzejem Barańskim dowiedziałem się, że mimo niekorzystnych dla winorośli warunków (na południe od Krakowa), wino wyszło dobrej jakości i to na pewno dzięki zamikoryzowaniu plantacji 4 lata temu. Winnice w Polsce mają za mało światła i ciepła, to wada tej szerokości geograficznej, ale grzyby mikoryzowe poprawiając pobieranie wody i składników mineralnych (fosfor) zdecydowanie zwiększają wydajność asymilacji; i tutaj tkwi cała tajemnica. Oczywiście nie da się tego uzyskać żadną metodą chemiczną, hormonalną, nawożeniem dolistnym i innymi cudownymi zabiegami. Grzyby to wszystko robią za nas i to przez całe życie plantacji a w dodatku znacznie taniej. Aby mieć dobre wino, nie tylko w Polsce, warto rozważyć inwestycję w mikoryzację zamiast wydawać pieniądze na wątpliwe w skutkach sposoby.

         We wszystkich przypadkach mikoryzowania upraw efekty na roślinach przerastają naszą wyobraźnię.Trudno przecież uwierzyć, że dzięki mikoryzie plon potrafi wzrosnąć  100%, a mamy na to dowody również w Polsce. Ja sam pewnie też bym posądzał firmę o manipulację. A gdyby było to nawet 300% ?.A przecież wysokość plonu to jedno a jeszcze jakość smakowa i odżywcza, zdrowotność roślin, oszczędność na nawozach i jeszcze parę innych efektów. Lecz większość plantatorów która uwierzyła reklamom koncernów chemicznych, nie potrafi uwierzyć, że w sumie prosty zabieg i to raz na wiele lat, potrafi tak wiele zmienić. Chemizacja upraw spowodowała w wielu miejscach tak silną biologiczną degradację gleby, że już występują problemy z uzyskaniem plonu. Jeżeli zaczniemy zastępować szkodliwą chemię grzybami mikoryzowymi z kompleksem odpowiednich bakterii, to stopniowo przywrócimy w glebie życie i zdolność plonotwórczą. Taki scenariusz czeka w najbliższym czasie całe rejony produkcji roślinnej (Zagłębie Grójeckie, Sandomierskie, Podkrakowskie itp.) i niektórzy już to widza, ale ciągle liczą na jakiś cud, który może wystąpić tylko po zamikoryzowaniu takiej plantacji.

    W zadrzewieniach miejskich znakomita większość opadłych liści jest wygrabiana i wywożona na wysypiska lub w najlepszym wypadku na kompostownik. Jest to bezpowrotna strata dla drzewa. Znaczną rekompensatą tych praktyk jest wprowadzanie z grzybnią mikoryzową symbiotycznych bakterii azotowych dostarczających azotu z powietrza glebowego. Rezultaty są bardzo obiecujące. Zapraszam na rynek w Ostrzeszowie i do wielu miast w Polsce, gdzie już wykonaliśmy mikoryzację.

         Piszę o tych różnych sprawach jako ogrodnik z praktyką szkółkarską a obecnie zajmujący się przygotowaniem szczepionek mikoryzowych. I jako praktyk cały czas staram się poprawić nasze szczepionki; obecnie wzbogacamy je o dodatkowe mikroorganizmy, ale są one dostępne dla świadomych ich potrzeby Producentów. Myślę tutaj o kompleksowych szczepionkach zawierających oprócz grzybów mikoryzowych bakterie helperowe, wiążące azot, chroniące przed patogenami korzeniowymi (Fytoftora, Fusarium i inne) oraz grzyby ograniczające populację szkodliwych nicieni i owadów. I to jest właśnie przyszłość produkcji roślinnej.

 

Włodzimierz Szałański i Jerzy Nieswadba– 8 lutego 2021

tel. in english on scientific matters +48 602 505 852 - Andrzej Klasa, Ph.D Mail (in english): aklasa@uwm.edu.pl - Andrzej Klasa, Ph.D

Archiwa

projekt i realizacja